ks. kpt. Ludwik Niemczycki

KSIĄDZ LUDWIK NIEMCZYCKI (1904-1976)

W panteonie wybitnych postaci, których losy splotły się z ziemią tyczyńską, postać księdza Ludwika Niemczyckiego zajmuje miejsce szczególne. Był to człowiek, którego życie stanowiło personifikację tragicznych, a zarazem heroicznych losów polskiego inteligenta i duchownego w XX wieku. Przyszło mu bowiem realizować powołanie kapłańskie w cieniu dwóch zbrodniczych totalitaryzmów: nazistowskiego i komunistycznego. Przez blisko dekadę swojej posługi w parafii Tyczyn zapisał się w pamięci wiernych nie tylko jako gorliwy szafarz sakramentów, ale przede wszystkim jako odważny konspirator, oficer Wojska Polskiego oraz niezłomny obrońca wolności sumienia, który za swoje przekonania zapłacił wysoką cenę wygnania z rodzinnych stron.

Korzenie, edukacja i droga do ołtarza (1904–1933)

Ludwik Niemczycki przyszedł na świat 18 listopada 1904 roku w miejscowości Rokietnica, położonej w malowniczych rejonach powiatu jarosławskiego. Wychowywał się w tradycyjnej, wielodzietnej rodzinie chłopskiej Grzegorza i Jadwigi, gdzie od najmłodszych lat wpajano mu szacunek do ciężkiej pracy, miłość do ojczystej ziemi oraz głęboką, tradycyjną religijność. Widząc nieprzeciętne zdolności chłopca, rodzice postanowili zapewnić mu wszechstronne wykształcenie. Edukację na poziomie średnim rozpoczął w murach I Państwowego Gimnazjum w Jarosławiu. Postępy w nauce zostały jednak gwałtownie przerwane przez poważne problemy zdrowotne, które zmusiły młodego Ludwika do rocznej przerwy w nauce. Po rekonwalescencji zdecydował się na kontynuowanie edukacji w II Państwowym Gimnazjum im. K. Morawskiego w Przemyślu. To właśnie tam, w maju 1928 roku, pomyślnie zdał egzamin dojrzałości.

Głos wewnętrznego powołania sprawił, że jesienią 1928 roku Ludwik Niemczycki przekroczył próg Wyższego Seminarium Duchownego w Przemyślu. Pięcioletni okres formacji duchowej i intelektualnej zbiegł się z czasem wielkich przemian społecznych w II Rzeczypospolitej. Młody kleryk dał się poznać jako człowiek o ugruntowanych zasadach moralnych i wielkiej empatii. Zwieńczeniem tych trudów był dzień 25 czerwca 1933 roku, kiedy to w katedrze przemyskiej z rąk sufragana ks. Franciszka Bardy przyjął święcenia kapłańskie. Jako neoprezbiter został skierowany do pracy duszpasterskiej na stanowisku wikariusza. Pierwsze szlify zbierał w parafii Komarno, skąd następnie przeniesiono go do Kańczugi, a później na krótko do Błażowej. W każdym z tych miejsc dał się poznać jako sprawny organizator życia parafialnego oraz opiekun młodzieży.

Dziewięć lat w Tyczynie – czas wojny i kryptonim „Pasterz” (1937–1946)

Decyzją biskupa ordynariusza, z dniem 26 sierpnia 1937 roku ks. Ludwik Niemczycki został mianowany wikariuszem w parafii w Tyczynie. Nikt wówczas nie przypuszczał, że ta nominacja zwiąże go z tyczyńską ziemią na dziewięć najtrudniejszych lat w historii miasta. Początkowy okres względnego spokoju wypełniony był katechizacją dzieci, pracą w stowarzyszeniach katolickich oraz budowaniem głębokich relacji z lokalną społecznością. Sielankę przerwał wybuch II wojny światowej we wrześniu 1939 roku. Ks. Niemczycki, jako patriota, natychmiast zgłosił gotowość do służby Ojczyźnie, obejmując funkcję kapelana wojskowego w szeregach 17. Pułku Piechoty w Rzeszowie.

Po klęsce kampanii wrześniowej i powrocie do Tyczyna, kapłan nie pogodził się z hitlerowską okupacją. Bardzo szybko zaangażował się w tworzenie struktur państwa podziemnego. Został oficjalnie zaprzysiężony jako żołnierz Związku Walki Zbrojnej (później Armii Krajowej), przyjmując niezwykle trafny pseudonim „Pasterz”. W latach 1940–1945 pełnił kluczową funkcję kapelana wojskowego Placówki AK Tyczyn, noszącej kryptonim „Topola”. Ściśle współpracował z lokalnym dowództwem, w tym z ppor. Janem Rabczakiem (ps. „Dąb”).

Działalność konspiracyjna „Pasterza” miała charakter wielowymiarowy i wykraczała daleko poza standardowe obowiązki kapłańskie. Z racji pełnionej funkcji kapelana całego Inspektoratu Rejonowego AK Rzeszów, ks. Niemczycki był odpowiedzialny za utrzymywanie stałej, tajnej łączności organizacyjnej pomiędzy poszczególnymi komórkami podziemia.

Przede wszystkim jednak niósł posługę sakralną w warunkach polowych. Regularnie przedostawał się do lasów otaczających Tyczyn, Hermanową i Błażową, gdzie stacjonowały oddziały partyzanckie, by spowiadać żołnierzy, odprawiać dla nich Msze święte na leśnych ołtarzach i podtrzymywać ich na duchu. To on również brał na siebie ciężar odprowadzania na miejsce wiecznego spoczynku poległych w walce. Szczególnie dramatycznym momentem był lipiec 1944 roku, czas akcji „Burza”.

Pod okupacją sowiecką – ucieczka przed UB na Pomorze (1944–1946)

Wejście na teren Rzeszowszczyzny oddziałów Armii Czerwonej w lecie 1944 roku nie przyniosło upragnionej wolności, lecz oznaczało początek nowej, komunistycznej niewoli. Sowiecki aparat represji, reprezentowany przez NKWD, a tuż za nim nowo powstały Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego (PUBP) w Rzeszowie, rozpoczęły masowe represje wymierzone w żołnierzy Armii Krajowej. Ks. Ludwik Niemczycki, jako prominentny kapelan AK, natychmiast znalazł się na celowniku bezpieki. Kapłan nie zaprzestał jednak działalności konspiracyjnej. Po formalnym rozwiązaniu AK włączył się w struktury antykomunistycznego Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” (WiN), kontynuując swoją misję jako duchowy opiekun żołnierzy.

Sytuacja wokół tyczyńskiej plebanii stawała się coraz bardziej dramatyczna. UB zaciskało pętlę, przeprowadzając rewizje i aresztowania wśród najbliższych współpracowników kapłana. W 1946 roku stało się jasne, że dalsze pozostawanie w Tyczynie skończy się dla ks. Niemczyckiego wieloletnim więzieniem lub potajemnym mordem politycznym, jakie UB stosowało wobec niepokornych kapłanów. Ksiądz Niemczycki podjął dramatyczną decyzję o natychmiastowej ucieczce i zatarciu śladów. Wykorzystując masowe migracje ludności, kapłan wyjechał na tzw. Ziemie Odzyskane, na dalekie Pomorze. Liczył na to, że w tamtejszym chaosie osadniczym łatwiej schowa się przed rzeszowskimi śledczymi.

Niezłomny na kaszubskiej ziemi – sprawa Kiełpina i obrona krzyży (1946–1960)

Po przybyciu na teren diecezji chełmińskiej, ks. Ludwik Niemczycki zgłosił się do tamtejszej kurii. Został skierowany na Kaszuby, gdzie objął prestiżowe, ale i niezwykle wymagające stanowisko administratora, a następnie proboszcza parafii w Kiełpinie koło Kartuz (województwo gdańskie). Szybko zyskał szacunek tamtejszych parafian, odbudowując zniszczone przez wojnę życie religijne. Jednak zmiana geograficzna nie zmieniła jego antykomunistycznych przekonań. Prawdopodobnie na terenie Pomorza Gdańskiego ksiądz miał pełnić funkcję kierownika Okręgu WiN Gdańsk.

Prawdziwa próba sił z nową władzą nadeszła w latach 50. XX wieku, w okresie najgłębszego stalinowskiego terroru i otwartej wojny rządu PRL z Kościołem katolickim. Władze oświatowe wydały wówczas odgórny, bezwzględny nakaz usunięcia wszystkich krzyży i symboli religijnych z sal lekcyjnych w szkołach publicznych. W Kiełpinie decyzja ta spotkała się ze zdecydowanym oporem proboszcza. Ks. Niemczycki, wykazując się niezwykłą odwagą potępił te działania.

Dla aparatu bezpieczeństwa w Gdańsku i Kartuzach postawa proboszcza z Kiełpina była jawnym aktem buntu politycznego i uderzeniem w fundamenty ustroju. Władze postanowiły przykładnie ukarać niepokornego kapłana. Ks. Ludwik został postawiony przed sądem, w którym oskarżano go o „podburzanie ludności przeciwko ustrojowi socjalistycznemu”. Mimo brutalnych nacisków i prób złamania jego psychiki, dawny kapelan AK „Pasterz” nie poszedł na żadne kompromisy. Konsekwencją tej nieugiętej postawy był dekret władz państwowych z 1960 roku, który na mocy rygorystycznych przepisów administracyjnych przymusowo i bezprawnie usunął ks. Niemczyckiego z urzędu proboszcza w Kiełpinie.

Ostatnie lata i dziedzictwo (1960–1976)

Pozbawiony swojej parafii i nękany przez Urząd ds. Wyznań, ks. Ludwik spędził ostatnie szesnaście lat życia jako kapłan-tułacz, rezydując i pomagając w duszpasterstwie w różnych placówkach np.: parafia Trójcy Przenajświętszej we Wrocławiu Krzykach. Jego zdrowie, poważnie nadwerężone przez trudy wojennej partyzantki, powojenną ucieczkę, zaczęło gwałtownie podupadać.

Ks. Ludwik Niemczycki odszedł po nagrodę do Pana 25 kwietnia 1976 roku, przeżywszy 71 lat, w tym 43 lata w kapłaństwie. Choć zmarł daleko od rodzinnej Rokietnicy i od Tyczyna, w którym spędził najgorętsze lata swojego życia, jego postać pozostaje wzorem niezłomności. Przez całe życie realizował dewizę Pro Deo et Patria (Za Boga i Ojczyznę), udowadniając, że prawdziwy pasterz nie opuszcza swoich owiec nawet w obliczu największego zagrożenia. Dla współczesnych mieszkańców Tyczyna jego biografia powinna być powodem do dumy oraz żywą lekcją patriotyzmu i wierności uniwersalnym wartościom.

Tekst: Maja Ligęza